Tam, gdzie kwitną moje marzenia
To opowiadanie jest prawdziwą historią, opartą na moich własnych wspomnieniach i doświadczeniach. Jako mała dziewczynka mieszkałam w bloku, w niewielkim, ciasnym mieszkaniu. Każdy kąt wypełniony był codziennym zgiełkiem życia rodzinnego, a ja, pomiędzy obowiązkami i zabawami, odnajdywałam swoją małą oazę w pokoiku pełnym papieru, wstążek, resztek materiałów… i kwiatów. Często wracałam ze spacerów z bukietem polnych kwiatów – stokrotek, niezapominajek, chabrów – które starannie układałam w drobne kompozycje. Każdy bukiet był dla mnie małym dziełem sztuki, wyrazem radości i zachwytu nad światem. Większość moich prac lądowała w koszu – bo była zbyt mała, za mało doskonała, albo po prostu nie miała „praktycznej wartości” dla moich rodziców. A mimo to moja pasja nie słabła. Każdą wolną chwilę spędzałam w swoim pokoiku, zatopiona w układaniu kwiatów, robieniu dekoracji i tworzeniu czegoś, co dawało mi poczucie szczęścia i sensu. Rodzice patrzyli na mnie z mieszanką zdziwieni...