Gałąź, która przepowiedziała cud
Opowieść prawdziwa, zaczerpnięta z mojego życia Pewnego dnia, w listopadzie 2021 roku, w mojej cichej pracowni powstała mała rzeźba dziecka z gałęzi. Była delikatna, krucha, jakby sama przyszła na świat. Tworzyłam ją myślami razem z większą rzeźbą – mamą, ludzkich rozmiarów, również utkaną z gałęzi. Obie razem tworzyły całość, którą intuicyjnie nazwałam „Macierzyństwo”. Patrzyłam na nią i czułam dziwne ciepło w sercu – poczucie, że udało mi się ująć w gałęziach coś naprawdę żywego. Zadowolona, z duszą pełną dumy, zaniosłam moją pracę do kuchni. Chciałam pochwalić się nią mojej córce i przyszłemu zięciowi. – Spójrzcie, co dzisiaj zrobiłam z gałęzi – powiedziałam, nieśmiało uśmiechając się. I wtedy… wybuchnęli śmiechem: ha, ha. Zamarłam. Stałam jak wryta, czując, jak serce zaczyna mi walić, a w głowie wirują tysiące myśli: „Czy zrobiłam coś źle? Czy może dziecko wyszło nie takie, jak powinno? Czy nie powinnam w ogóle pokazywać tego światu?” Właśnie wtedy usły...