Tam, gdzie mieszkają wróżki
Wczoraj odwiedziła mnie znajoma. Gdy tylko przekroczyła furtkę mojego maleńkiego ogrodu, zatrzymała się na chwilę i rozejrzała wokół z prawdziwym zachwytem. Przez dłuższy moment nie mogła wydobyć z siebie słowa. W końcu uśmiechnęła się i powiedziała cicho: — Iwona… ja się tu czuję jak w zaczarowanym ogrodzie, w którym mieszkają wróżki i kwiaty większe od ludzi. Patrzyła wokół z niedowierzaniem. Gdzie tylko spojrzała, dostrzegała coś niezwykłego — splątane pnącza tworzące fantazyjne kształty, gałęzie zamienione w dekoracje i rzeźby, które wyglądały, jakby miały za chwilę ożyć. Najbardziej zdumiało ją to, że wszystko, co widzi, powstało własnymi rękami — z prostych gałązek, wikliny i pnączy, które dla innych byłyby tylko zwykłym materiałem z ogrodu. Nie mogła uwierzyć, że z takich niepozornych rzeczy można stworzyć ogromne rzeźby niemal ludzkich rozmiarów. Zachwycała się także kolo...