Posty

Wyświetlanie postów z marca 19, 2026

Z gałązek...i z siły, której nie widać

Obraz
Ależ to była praca… chyba najtrudniejsza, z jaką przyszło mi się zmierzyć do tej pory. Ten jegomość z gałęzi brzozy i winobluszczu od samego początku nie dawał za wygraną. Zanim w ogóle nabrał kształtu, powstał jego druciany stelaż – już wtedy stanowił niemałe wyzwanie. A później było tylko trudniej. Miał wyglądać inaczej. W mojej wyobraźni był dopracowany w każdym detalu, lekki, jakby za chwilę miał ożyć. Rzeczywistość jednak napisała własny scenariusz. Dłonie odmawiały posłuszeństwa – każdy ruch, każde zgięcie palców przynosiło ból. Neuropatia nie pozwala o sobie zapomnieć nawet na moment. Czasem sama się dziwię, że wciąż potrafię nimi cokolwiek stworzyć… zwłaszcza po tym wszystkim, co już przeszły. A jednak jest. Powstał. Może niedoskonały, może trochę nieporadny… ale mój. Wypleciony z uporu, bólu i serca. Na koniec udało mi się dodać kilka drobnych detali – żółtą muszkę, buty i kieszonkę z wierzby płaczącej. Te małe akcenty nadały mu charakteru, jakby na przekór wszystk...