Kubki i patery w moim ogrodzie



Ostatnio przyłapałam się na jednej myśli: ile ja właściwie zrobiłam kubków, filiżanek, dzbanków i pater do ogrodu? Kubki, talerze, dzbanki, patery… było tego tyle, że liczenie mogłoby się skończyć użyciem kalkulatora, a i on mógłby się poddać. Oczywiście – wszystko wykonane własnoręcznie.


Najchętniej pracowałam z wierzbą płaczącą i winobluszczem, czyli z tym, co daje się wyginać i nie obraża się przy pierwszym skręcie. Z tych materiałów powstawały różne ogrodowe naczynia, a patery często dostawały „zadania specjalne” – trafiały na nie róże, owoce, dynie czy miechunka. Dzięki temu wyglądały nie tylko dekoracyjnie, ale i całkiem dostojnie.


Patery to w ogóle osobny rozdział. Część zrobiłam z plastrów drewna, inne wyplotłam z winobluszczu. Wyszły solidne i praktyczne, a przy tym miały w sobie coś, co sprawiało, że od razu chciało się je obejrzeć z każdej strony.


A kubki i filiżanki? Tu repertuar był szeroki. Od maleńkich, w sam raz na poranną kawę, po ogromne, które zamiast napoju przyjmowały kwiaty. Zanim jednak surfinia czy bratki trafiły do filiżanki, trzeba było ją odpowiednio przygotować: membrana dachowa, kamyczki, ziemia – porządek musi być, nawet w filiżance.



Nie poprzestałam na samych naczyniach. Powstały też sztućce, które zawisły w ogrodowym „kredensie” albo na drabinie, pełniącej rolę wieszaka. Dzbanki do kawy również nie zostały pominięte – czasem dostawały ozdoby z owoców dzikiej róży, przyklejonych na gorąco. Wyglądały trochę tak, jakby szykowały się na eleganckie przyjęcie.





Oczywiście nie wszystko było idealnie równe. Niektóre kubki lekko przechylały się w jedną stronę, patery bywały kapryśne, a dzbanki miały swoje własne tempo nalewania. Ale właśnie to nadawało im charakter. W końcu ogród to nie wystawa w muzeum – tu liczy się klimat.

Goście zaglądali, oglądali i kręcili głowami. – Tyle tego ,wszystkiego! – mówili z niedowierzaniem.

A ja stałam obok z kubkiem w ręku, uśmiechałam się i myślałam, że mój ogród jest dokładnie taki, jaki powinien być: trochę nieidealny, bardzo pracowity i zdecydowanie z poczuciem humoru.😁


Pozdrawiam wszystkich moich czytelników! 🌿☕

Komentarze

  1. Ależ tutaj twórczy zakątek! I nietuzinkowy absolutnie! I przepięknie misternie tkane dzieła! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Pozdrawiam, Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Pola! Twoje słowa naprawdę mnie wzruszyły i bardzo cieszę się, że moje prace tak Ci się podobają. Twórcze zakątki są jeszcze piękniejsze, gdy ktoś je dostrzega i docenia!

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Rewelacja! Bajkowy ogród :))). Mam w ogrodzie wierzbę płaczącą, tak się kiedyś zastanawiałam nad zrobieniem z jej gałązek niziutkich płotków okalających rabatki, ale wydawało mi się to bardzo skomplikowane i pracochłonne. A u Ciebie tyle niesamowitych wyplatanych cudeniek! Może w tym roku spróbuję cokolwiek najprostszego upleść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Cieszę się, że mój ogród Ci się podoba! Wierzba płacząca to przecudny materiał do takich plecionek – naprawdę nadaje się świetnie na płotki. Najprostsze formy wcale nie muszą być skomplikowane, a radość z samodzielnie uplecionego elementu jest ogromna! 😊 Zacznij od małego fragmentu – zobaczysz, że wciąga i daje dużo satysfakcji. Trzymam kciuki za pierwsze wyplatanki! 🌸

      Usuń
  3. No po prostu dech zapiera, prawdziwa uczta dla oka!
    Niejeden właściciel ogrodu chciałby takie ozdoby u siebie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Choinka mimo wszystko

🌾 Makówka z wierzby płaczącej — lekka jak koronka

2025: rok próby, miłości i siły