Siła w gałązkach
Większość ludzi nie ma pojęcia, przez co przechodzą osoby chore na nowotwór. Nikt nie wie, ile trzeba znieść, zanim dotrze się na koniec tej trudnej, onkologicznej drogi.
Wiele z nas pokonuje codziennie dziesiątki kilometrów, tylko po to, by móc się leczyć. Ja sama przemierzam trasę 70 kilometrów do poradni onkologicznej – ale nie sama. Zawsze towarzyszy mi mój mąż, który nie odstępuje mnie na krok i daje siłę w tych trudnych dniach. Był miesiąc, kiedy codziennie stawiałam się na radioterapii, innym razem – co dwa tygodnie – na chemioterapii.... Niezliczone badania, pobrania krwi, biopsje… wszystkie te chwile, kiedy niepewność i strach wydawały się nie do zniesienia.
Bywały dni, że nie mogłam wstać z łóżka. Każdy mięsień, każdy palec, każda stopa bolała tak bardzo, że wydawało się, że moje ciało przestało do mnie należeć.
Choroba zabiera tak wiele – zdrowie, energię, pewność siebie… Ale uczy też czegoś niezwykłego. Pokazuje, kto naprawdę jest przy Tobie, kto trzyma Twoją rękę w ciemności, a kto odchodzi, gdy życie staje się trudne.
Na szczęście miałam swoją małą przystań – rękodzieło. Tworzę dekoracje z gałęzi, które czasem wyglądają prosto, a czasem niemal jak małe cuda. Kiedy siadałam do pracy, mogłam choć na chwilę zapomnieć o strachu, bólu i niepewności. Każda gałązka, każda nitka stawała się moją małą ucieczką od choroby – sposobem, by poczuć, że coś ode mnie powstaje, że mam wpływ, że tworzę piękno w świecie, który czasem wydaje się trudny i nieprzewidywalny.
Wszystkie pasje działają podobnie – choć ciało czasem odmawia posłuszeństwa, przynajmniej psychika nie siada całkowicie. To one pozwalają zachować choćby odrobinę normalności i siły, kiedy świat wali się wokół.
Jutro czeka mnie przedostatni wlew kancyli i nie ukrywam, że się boję. Po ostatnim przez tydzień zmagałam się z zawrotami głowy, nogami jak z waty i wymiotami. Piszę o tym, bo chcę być szczera – trudno mi, ale chcę też, żebyście trzymali za mnie kciuki, żeby tym razem było łatwiej…
Wiem, że dodając zdjęcia czy filmiki, mogę wyglądać okropnie. Ale wiecie co? Najważniejsze, że jestem. Że wciąż tu jestem, choć czasem łzy same płyną, a ciało nie chce słuchać. Z czasem uczymy się patrzeć na siebie inaczej – nie przez pryzmat wyglądu, lecz przez siłę, którą w sobie nosimy.
I choć droga jest bolesna, każdy dzień przynosi małe zwycięstwa. Każdy uśmiech, każda pomocna dłoń, każda chwila spędzona przy moich rękach uspokaja fale i pozwala mi złapać oddech.
Na koniec – badajcie się i dbajcie o siebie. To naprawdę ma znaczenie.
Pozdrawiam serdecznie i ślę ciepłe uściski 🥰🩷
Najważniejsze rzeczy, o których wspomniałaś - to ktoś, kto jest blisko i wspiera nas w czasie trudnych dni (miesiecy, lat), oraz pasja, która trzyma nas psychicznie w pionie. Kochana, oczywiście trzymam za Ciebie kciuki - żeby tym razem było lepiej, lżej, no i żeby już w ogóle nastąpiła konkretna poprawa Twojego zdrowia. Na zdjeciach wyglądasz świetnie :). Człowiek sam sobie czasem się nie podoba, bo z bliska w lusterku widzi podkrażone oczy albo szarą cerę, ale liczy się uśmiech, pogodne oczy, no i to, co jest w nas w środku - optymizm przede wszystkim. Trzymaj się, dzielna dziewczyno! Pozdrawiam Cię najserdeczniej!
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za tak ciepłe i wspierające słowa. Naprawdę dużo dla mnie znaczą. Masz rację — obecność życzliwych ludzi i pasja to coś, co pomaga przetrwać nawet trudniejsze momenty i daje siłę, żeby iść dalej.
UsuńDziękuję za kciuki i dobre myśli. Mam nadzieję, że powoli wszystko będzie szło w dobrą stronę. A Twoje słowa o uśmiechu i optymizmie bardzo mnie poruszyły — postaram się o tym pamiętać częściej.
Ściskam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuję za tyle życzliwości.
Najważniejsze to mieć wsparcie w takich chwilach. Taki mąż to nieocenione wsparcie.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!
Masz absolutną rację — wsparcie bliskiej osoby w takich chwilach jest bezcenne. Jestem za nie ogromnie wdzięczna. Dziękuję też za kciuki i dobre słowa, bardzo dużo dla mnie znaczą.
UsuńJaki masz śliczny uśmiech:):):) I jesteś wielka:):) Bez wazeliniarstwa to mówię. Wielka, silna, niesamowita. A Twoje "gałązki" są bardzo oryginalne. Trzymaj się jutro ciepło. Będę myślami wspierała.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za tyle pięknych słów — aż się człowiekowi cieplej robi na sercu. Naprawdę dużo dla mnie znaczą. 😊
UsuńCieszę się też, że moje „gałązki” Ci się podobają — to taka moja mała odskocznia i sposób na złapanie oddechu. Dziękuję za wsparcie i dobre myśli na jutro. Ściskam Cię serdecznie!
Masz wspaniałą pasję i wspaniały charakter. Życzę sił i powrotu do zdrowia.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za miłe słowa i dobre życzenia.
UsuńSama tego nie przeszłam, ale moja mama już tak.
OdpowiedzUsuńJesteś bardzo dzielna, oby te wszystkie zabiegi i strach wkrótce się skończyły, a Ty na całego wrócisz do swoich pasji. Moje dwie sąsiadki są już zdrowe, wyniki dobre!
Ściskam mocno:-)
Dziękuję Ci bardzo za te słowa i za wsparcie. To naprawdę dużo dla mnie znaczy. Cieszę się też ogromnie, że u Twoich sąsiadek wszystko dobrze — takie historie bardzo dodają nadziei. Ściskam Cię serdecznie.
UsuńNie musiałam się zmagać z tą chorobą, tym bardziej podziwiam Ciebie i Tweojego męża. Ciebie za siłę by walczyć a Twojego męża za wsparcie, którym Cię obdarza. To bardzo ważne w takim czasie. Dobrze też, że masz coś, co jeszcze bardziej sprawia, że chce się żyć.
OdpowiedzUsuńTymczasem cały czas wspieram ciepłą myślą...
Bardzo dziękuję za te piękne słowa i ciepłe myśli. Wsparcie bliskich naprawdę daje ogromną siłę w takich momentach. Cieszę się też, że mam swoją pasję, która pomaga mi zachować równowagę. Ściskam Cię serdecznie i dziękuję za pamięć.
UsuńSerdecznie współczuję i wspieram myślami.Trudno nie obawiać się kolejnego wlewu Kadcyli, jak już doświadczyłaś jej skutków ubocznych.
OdpowiedzUsuńWielkim szczęściem jest wsparcie jakie masz w mężu, to jest tak bardzo ważne, szczególnie w chorobie.
Twoja pasja, to element terapii, odskocznia od tego, co przytłacza i zabiera całą radość.
Jesteś niezwykle silna i bardzo ale to bardzo pozytywna!!!
Uściski serdeczne przesyłam 🫶
Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów i wsparcia. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Masz rację — wsparcie męża i możliwość ucieczki w pasję bardzo pomagają przejść przez trudniejsze chwile. Dziękuję za dobre myśli i serdeczne uściski.
UsuńBardzo Cię podziwiam za to, że mimo tak trudnej drogi, jaką przebywasz z chorobą, potrafisz odnaleźć siłę i sens w tworzeniu piękna z natury 🌿💚 Twoje słowa są niezwykle szczere i poruszające, a opowieść o codziennych zmaganiach i obecności bliskiej osoby daje ogromną nadzieję i inspirację.
OdpowiedzUsuńTo, że znajdujesz w rękodziele chwilę wytchnienia i poczucia sprawczości, jest naprawdę wartościowe – pokazujesz, że pasja może być formą terapii i sposobem na odnalezienie światła nawet w najciemniejszych momentach. Trzymam mocno kciuki za Twoje zdrowie i każdy kolejny „mały sukces”, który przybliża Cię do lepszych dni 🌸
Dziękuję, że dzielisz się swoją historią — nie każdy ma odwagę mówić o tym tak otwarcie. Życzę dużo siły, spokoju i jeszcze więcej chwil, w których Twoje gałązki będą nie tylko inspiracją, ale i radością ✨
Bardzo dziękuję za tak piękne, poruszające słowa. Ogromnie mnie wzruszyły. Cieszę się, że mogę dzielić się swoją historią i że moje „gałązki” oraz pasja niosą komuś choć odrobinę inspiracji czy nadziei.
UsuńDziękuję za Twoje wsparcie, dobre myśli i kciuki za zdrowie. To naprawdę dodaje sił. Ściskam Cię serdecznie.
Iwonko, przytulam Cię mocno. I wysyłam dużo serdecznych myśli. To, z czym sie zmagasz jest straszne i wyniszczajace, ale w koncu minie, wierzę w to mocno, że uda Ci sie wreszcie dojsć do wymarzonego miejsca, gdzie nie będzie już bólu i lęku o przyszłosć, a tylko wielka ulga...Trzymam kciuki by tak było!***
OdpowiedzUsuńOlu, bardzo Ci dziękuję za te ciepłe słowa i za Twoje wsparcie. Takie myśli i wiara innych naprawdę dodają mi sił. Mam ogromną nadzieję, że z czasem będzie coraz lżej. Ściskam Cię mocno i dziękuję, że jesteś.
UsuńJak to dobrze, że masz tak kochanego czułego męża...
OdpowiedzUsuńZdrowiej Iwonko jak najszybciej... Jesteś bardzo dzielna :-)
A Twoje rękodzieło jest wspaniałe !!!
Bardzo dziękuję za miłe słowa! ❤️ Wsparcie męża naprawdę jest nieocenione, a Twoje dobre myśli dodają mi sił. Cieszę się też, że moje rękodzieło sprawia radość — to dla mnie prawdziwa odskocznia i sposób na zachowanie pozytywnej energii.
UsuńTrzymam mocno zaciśnięte kciuki, żeby było lepiej a wkrótce całkiem dobrze. Jesteś cudowną, wrażliwą i bardzo dzielną osobą. Niech Twoje niezwykłe prace nadal dodają Ci sił i odwagi w zmaganiach z chorobą.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tyle ciepła i wsparcia! ❤️ Twoje słowa naprawdę dodają mi sił. Mam nadzieję, że wkrótce będzie coraz lepiej, a moja pasja nadal będzie dawała radość i odskocznię w trudniejszych chwilach.
UsuńKochana nasza Artystko, my też chcemy Cię podtrzymać (chciało by się i potrzymać za coś, chociaż za mały paluszek, ale wirtualnie trudno) na duchu! Z całej siły wysyłam Ci moje dobre myśli i wierzę mocno, że jeszcze nie raz zachwycisz świat swoim talentem :-***
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję za tyle ciepła i wsparcia! ❤️ Twoje dobre myśli naprawdę dodają mi sił. Mam nadzieję, że jeszcze wiele razy uda mi się dzielić moją pasją i zachwycać świat — takie słowa bardzo motywują. Ściskam Cię serdecznie!
UsuńCzytając Twój wpis, czuję ogromny szacunek i podziw – naprawdę widać, ile siły i determinacji w sobie nosisz. To, że mimo bólu i zmęczenia znajdujesz chwilę dla rękodzieła i potrafisz czerpać z niego pocieszenie, jest niezwykle inspirujące.
OdpowiedzUsuńTwoja historia przypomina, jak ważne są drobne momenty normalności i wsparcie bliskich – mąż, który jest przy Tobie, każda życzliwa dłoń, każdy uśmiech – to prawdziwe skarby w trudnych czasach. 💖 Trzymam kciuki za przedostatni wlew i wierzę, że nadchodzące dni przyniosą trochę wytchnienia i spokoju.
Dziękuję, że dzielisz się tym tak szczerze – dodajesz otuchy nie tylko sobie, ale też innym, którzy mierzą się z chorobą.
Andrzeju, bardzo dziękuję za tak ciepłe i pełne wsparcia słowa. Twoja lektura mojego wpisu i zrozumienie tego, co przechodzę, naprawdę wiele dla mnie znaczą. Cieszę się, że mogę dzielić się swoją historią i że moje rękodzieło oraz codzienne drobne momenty mogą nieść choć odrobinę otuchy.
UsuńDziękuję też za trzymanie kciuków – to dodaje sił i nadziei. Ściskam serdecznie!
Droga Iwonko, jesteś i będziesz, bo jesteś dzielną świadomą siebie kobietą a to podstawa każdego leczenia, zwłaszcza takiego jak Twoje. Podczas mojej pracy niejednokrotnie widziałam cuda, jakie dzieją się z ludźmi, którzy wierzyli w swoje wyzdrowienie. Ja całym sercem jestem z Tobą, wiem jak trudno jest przejść przez terapię, bo na internie pracowałam z cytostatykami a później także na oddziale przeszczepu szpiku kostnego. Chociaż to nie to samo, ale przygotowanie do przeszczepu to dla pacjenta gehenna, przez którą trzeba przebyć w drodze do zdrowia. To co robisz sama dla siebie to najważniejsza rzecz w tej sytuacji, na szczęście nie jesteś w tym sama, masz blisko kochające osoby a także nas - wirtualnych przyjaciół, którzy myślą o Tobie ciepło i z całej siły trzymają kciuki za Twoje zdrowie!
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za ciepłe słowa i wsparcie. To naprawdę dodaje sił i nadziei w trudnych chwilach.
UsuńMam nadzieję, że już dochodzisz do siebie po ostatnim wlewie. Trzymam mocno kciuki za Twoje zdrowie i dobre samopoczucie. Wspaniałe prace tworzysz, widać w nich Twoje zaangażowanie i serce i to ile radości z tego czerpiesz. Ściskam ciepło
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za ciepłe słowa i kciuki! Ostatni wlew już za mną i powoli dochodzę do siebie. Cieszę się, że moje prace przynoszą radość — to dla mnie ogromna odskocznia i sposób na pozytywną energię. Ściskam serdecznie!
UsuńTwoje prace jak zawsze są super... ale czy mogłoby być inaczej skoro ich Autorka wkłada w proces tworzenia tyle serca ? Co do głównego tematu tego wpisu to jak napisała nasza noblistka W.Szymborska "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono". Nasza samoświadomość i charakter ujawniają się dopiero w obliczu trudnych sytuacji, prób czy wyzwań, a nie w teorii. Prawdziwą swoją siłę poznajemy dopiero, gdy sprawdzimy się w działaniu w ekstremalnych warunkach. Do takich zaliczam walkę z nowotworem. Walka z nim to jedno z najtrudniejszych doświadczeń życiowych, które ma moc hartowania osobowości i charakteru. I choć choroba niesie ze sobą ogromny lęk, strach i cierpienie, jak też zmusza do pokory, to staje się także katalizatorem dla przewartościowania życia i budowania wewnętrznej siły. Trzymam kciuki i życzę zdrowia. :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tak piękne i mądre słowa. Masz rację — dopiero trudne doświadczenia pokazują nam, ile w nas siły. Staram się tę siłę przekładać na tworzenie. Dziękuję za wsparcie i dobre życzenia.
Usuń