Bajka o Zaczarowanym Ogrodzie i Niezwykłych Wnuczętach Królowej Babci
Dawno, dawno temu, w sercu zaczarowanej doliny, istniał maleńki ogród, którego nikt nie znalazłby na mapie. Nie był duży, ale jego ścieżki prowadziły do największych cudów świata. Kwiaty w nim szeptały do siebie historie, motyle tańczyły jak baletnice, a wśród trawy biegały radośnie małe stópki wnuków pewnej mądrej i kochającej królowej – Babci.
Każdego dnia ogród rozbrzmiewał śmiechem i zabawą. Najstarsza z królewskich wnuczek, księżniczka Madzia, miała wyjątkowy dar: widziała świat w kadrze. Zawsze nosiła ze sobą swój czarodziejski aparat i potrafiła uchwycić piękno, którego inni nie zauważali – zachód słońca odbijający się w kropli rosy czy uśmiech siostry, który rozjaśniał niebo.
Księżniczka Kasia i księżniczka Nadia były dwiema lśniącymi gwiazdami tańca. Gdy zaczynała grać muzyka, ogród zamieniał się w salę balową, a one wirowały jak liście porwane przez wiatr. Ich taniec był tak piękny, że nawet ptaki milkły, by patrzeć w zachwycie. Często urządzały pokazy specjalnie dla Babci Królowej, która zawsze miała w oczach łzy wzruszenia.
Księżniczka Jadzia, choć nieco cichsza, nosiła w sobie niezwykłą moc – potrafiła malować duszą. Jej obrazy przedstawiały nie tylko to, co widzialne, ale także to, co ukryte – emocje, marzenia, wspomnienia. Każdy jej obraz był jak małe zaklęcie, które poruszało serce.
Najmłodsze księżniczki – Jagódka i Hania – przyszły na świat z wielkim darem mądrości. Choć jeszcze małe, mówiły czasem rzeczy, które sprawiały, że dorośli milkli i myśleli: „Jak one to wiedzą?”. Jagódka rozumiała język przyrody, a Hania potrafiła pocieszyć nawet smutnego jeża.
Nie można zapomnieć o książętach Jarku, Jaromirze i Jacku. Choć ich przyszłość wciąż była pisana, babcia Królowa wierzyła, że zostaną wielkimi budowniczymi – może nie tylko domów, ale i mostów między sercami ludzi. Ich ciekawość świata i chęć tworzenia już teraz była widoczna w zamkach z piasku, które wznosili z niezwykłą starannością.
Babcia Królowa, choć nie nosiła już korony ze złota, miała serce większe niż królestwa. Patrzyła na swoje wnuki z dumą i miłością. Cokolwiek postanowią w życiu robić – czy będą artystami, tancerzami, mędrcami, czy budowniczymi – jedno się nigdy nie zmieni.
Kocham ich nad życie.
I każdego dnia, patrząc na ich śmiech i zabawy w zaczarowanym ogrodzie, życzyła im z całego serca, by ich życie było jak z bajki – pełne przygód, magii i miłości.
Morał tej bajki:
Nie ważne, kim zostaniesz, dopóki idziesz za głosem serca. Każdy z nas ma w sobie czar – wystarczy go odkryć i dzielić się nim ze światem. A miłość babci to najpotężniejsze zaklęcie ze wszystkich – daje siłę, odwagę i wiarę, że wszystko jest możliwe.
Z całego serca, Wasza Babcia, która kocha Was bardziej niż wszystkie skarby królestwa razem wzięte 👑💖
PS: Moje królewny i królewicze są w różnym wieku — od zbuntowanych nastolatków po poważnych dwudziestolatków. A wszyscy zgodni co do jednego: aparat babci to wróg numer jeden.😁
Dlatego królowa-matka, choć dumna jak paw, odkłada swoje fotograficzne berło i zamiast portretów, snuje opowieści z kroniki… bez ich zdjęć, ale za to z wyobraźnią! 👑📚✨
Dziś robię wyjątek i dorzucam stare zdjęcie z moją wnuczką Kasią — sentymentalna podróż do chwil pełnych śmiechu, bliskości i rękodzieła. Do tego dokładam zdjęcia wykonanej korony z liści irysa wodnego — królewski projekt wykonany w ubiegłym roku.🌿📷💚
Pozdrawiam serdecznie, Iwona 🧑🌾
Pięknie i wzruszająco opowiedziana historia o babcinej miłości :). Wspaniale być Królową wśród tak licznej i uzdolnionej gromadki Królewiątek :).
OdpowiedzUsuńPrześliczna i wzruszająca opowieść, podobnie jak ta o wyplecionym dzieciątku i USG (przeczytałam wszystkie poprzednie posty hurtem) Masz wspaniałą rodzinę, życzę Ci wiele radości z wnuków!
OdpowiedzUsuńJest Królowa Babcia to są i Królewskie Wnuczęta ... pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń