Instrumenty z wyobraźni


Są takie rzeczy, na których kompletnie się nie znam – na przykład na instrumentach muzycznych. Nigdy nawet nie trzymałam w rękach skrzypiec czy saksofonu, ale wiecie co? To wcale mi nie przeszkadza w słuchaniu muzyki i podziwianiu tych, którzy potrafią wydobyć z nich dźwięki. Mam wręcz pewną zaletę: fałszu i tak bym nie rozpoznała – więc wszyscy grający są w moich oczach genialni!

Za to w dziedzinie rękodzieła radzę sobie całkiem nieźle. Wykonałam już kilka instrumentów… z gałęzi, sklejki i drutu. Jest tu wszystko – od wielkiej wiolonczeli, przez bęben, po mandolinę. W tym roku w ogrodzie pojawił się saksofon – i już nie mogę się doczekać, żeby go pokazać na zdjęciach. A jeśli zdrowie dopisze, w planach jest nawet harfa. 
Uwielbiam wyzwania, zwłaszcza te, które pozwalają trochę pobawić się w „ogrodowego artystę”.



Bo musicie wiedzieć, że ogród z takimi instrumentami wygląda po prostu bajkowo. Przeważnie stoją wśród moich rzeźb ludzkich rozmiarów, wykonanych także z gałęzi. Razem tworzą niecodzienny teatr – trochę muzyczny, trochę leśny, a trochę… szalony, jak to w moim ogrodzie bywa.

Czasem, gdy siedzę w ogrodzie w ciszy, pozwalam myślom popłynąć. Wyobrażam sobie muzyka, który pojawia się gdzieś między drzewami i zaczyna grać tylko dla mnie. Wtedy rzeźby tańczą wśród liści i cieni, kołyszą się w rytm niewidzialnej melodii, a możesz cały ogród zamienia się w żywą scenę pełną ruchu, światła i wyobraźni.

I choć moje instrumenty czasem skrzypią, trzeszczą i wyglądają, jakby przeszły przez burzę, wcale mi to nie przeszkadza. Bo w tym ogrodzie liczy się nie perfekcja, a radość tworzenia, śmiech i wyobraźnia. Kto wie – może kiedyś wśród gałęzi i drutu faktycznie zabrzmi muzyka… a jeśli nie, to przynajmniej bajkowy widok zostanie na zawsze.

Pozdrawiam serdecznie, Iwona 🧑‍🌾 🥁

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Choinka mimo wszystko

🌾 Makówka z wierzby płaczącej — lekka jak koronka

2025: rok próby, miłości i siły