Jak balet w telewizji zamienił się w baletnicę w ogrodzie


10 stycznia 2021 roku zapisał się w mojej pamięci na długo.
Siedziałam spokojnie na kanapie, oglądałam w telewizji balet i delektowałam się sztuką wysoką. Było lekko, elegancko i bardzo dostojnie. I wtedy stało się coś niebezpiecznego.

Do mojej głowy wpadł pomysł.

A gdyby tak zrobić baletnicę?

Od pomysłu do realizacji minęły jakieś dwie godziny 😂
Bo przecież po co się zastanawiać, skoro można działać od razu?

Na szczęście (albo nieszczęście) mam pracownię w domu, więc droga z kanapy do twórczego szaleństwa jest wyjątkowo krótka. W ekspresowym tempie pobiegłam sprawdzić, czy posiadam najważniejszy element całej operacji — drut wiązkowy. Ku mojemu zaskoczeniu było go tyle, że bez żadnych wyrzutów sumienia mogłam zacząć budowę baletnicy… w rozmiarze człowieka. Tak, pełnowymiarowej.

Budowa stelaża zajęła mi dwa dni. Oczywiście z niezbędnymi przerwami na śniadanie, obiad, kawę, kolację i kawę „bo się należy”. Łatwo nie było — baletnica to nie forma, która daje się ujarzmić bez walki. Ale że upór mam wpisany w charakter, odpuszczanie nie wchodziło w grę.

Gdy stelaż w końcu stanął na własnych nogach (co samo w sobie było sukcesem), zabrałam się za oplatanie go gałęziami ochy — od środka i od zewnątrz. 

Najważniejsze było solidne wzmocnienie nóg i stóp, bo cała ta eteryczna istota miała jednak dźwigać konkretny ciężar. Na wszelki wypadek dodałam więc dodatkowe pręty stalowe. Balet baletem, ale prawa fizyki są nieubłagane.
To była jedna z trudniejszych prac, jakie do tej pory wykonałam. 


Dobrze, że w tamtym czasie nikt mnie nie odwiedzał, bo w pracowni panował prawdziwy artystyczny kataklizm. Gałęzie wszędzie, druty wszędzie, bałagan totalny — twórczy chaos w pełnej krasie.

Największym dylematem okazała się… spódniczka.
Najpierw zrobiłam krótką, na stelażu, z dodatkiem juty. Baletnica nosiła ją bardzo krótko — spojrzałam i wiedziałam, że to absolutnie nie to. Po chwili była już historią.


Po dłuższym namyśle powstała delikatna spódniczka z kwiatów gipsówki ogrodowej. I wtedy wszystko wskoczyło na swoje miejsce. To była ta wersja.

Wiosną moja rzeźba baletnicy zdobiła już nasz ogród — lekka, subtelna i pełna gracji. Patrząc na nią, nikt nie domyśliłby się, ile drutu, kawy, uporu i kontrolowanego chaosu kosztowało jej powstanie.


Morał na koniec

Nigdy nie oglądaj baletu w telewizji, jeśli masz pracownię w domu, zapas drutu i skłonność do spontanicznych pomysłów.
Bo zanim zdążysz zmienić kanał — w ogrodzie może stanąć baletnica 🩰😂

Pozdrawiam serdecznie, Iwona 🧑‍🌾

Komentarze

  1. Wierzyć się nie chce, że możliwe jest wykonanie takiej „rzeźby”, mało tego- że ona stoi!! Wszystko idealnie dopasowane, proporcje zachowane…wielkie brawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny na moim blogu i za tak miłe słowa! 😊 Sama byłam w szoku, że udało się ją tak ustabilizować i jednocześnie zachować proporcje. To naprawdę była zabawa i wyzwanie w jednym, więc cieszę się, że rzeźba przypadła Ci do gustu!

      Usuń
  2. Widzę, że dla Ciebie niema rzeczy niemożliwych 😊 A zwiewna spódniczka z gipsówki to strzał w dziesiątkę. Przydała baletnicy jeszcze więcej lekkości . 😊 Mówiłam , że jesteś Artystką ? Tak, tak, wiem powtarzam się ! ...ale cóż mogę więcej powiedzieć ? 😊 Pozdrawiam serdecznie 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za te miłe słowa! 😊 Twoje komentarze zawsze sprawiają, że serce rośnie. Cieszę się, że spódniczka dodała lekkości naszej baletnicy z gałęzi – to dla mnie ogromna radość widzieć, że moja praca potrafi wywołać uśmiech. 🩰✨ Twoje powtarzanie się w komplementach jest jak muzyka dla mojej duszy – nigdy się nie nudzi! 😊 Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie! 🌸

      Usuń
  3. Podziwiam nawet ten szkielet z drutu, nie wiedziałabym od czego zacząć, więc obejrzenie baletu nie skończyłoby się u mnie szaleństwem twórczym ;-)
    A spódniczka baletnicy? lekka jak u anioła!
    Piękna ozdoba, świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, Jotka, wcale się nie dziwię! Ten druciany szkielet to prawdziwy test cierpliwości – trochę jak układanie puzzli, tylko że każdy kawałek może nagle uciec w swoją stronę 😅. Sama przy pierwszych próbach zastanawiałam się, czy to szaleństwo twórcze, czy już powinnam wzywać specjalistę od baletu i drutów jednocześnie 😄. A spódniczka baletnicy? Lekka jak u anioła, choć mam podejrzenia, że trochę skrzydełek też tam się zakradło ✨🩰. Cieszę się ogromnie, że ozdoba się podoba – przyznam, że czasem patrzę na nią i myślę: ‘Wow, serio to wyszło?!’ 😎😂

      Usuń
    2. Nie wyszło, to twój talent i cierpliwość sprawiły!

      Usuń
  4. Z przyjemnością czytam opowieści i oglądam dzieła. Podziwiam talent I pracowitość Iwonko.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz. A kim jest osoba, która tak pięknie pisze? 😊

      Usuń
  5. O tak, spódniczka z gipsówki to jest to. Czytam Twój wpis i zastanawiam się nad materiałami- drut? Owszem. Pręty? Owszem. Jednak następny, według mnie, byłby wikliną, albo wierzbą, a tu nadspodziewajka- olcha:):):):) Tak, prawa fizyki są nieubłagane. Zapewniam Cię, że w żywym balecie również- ćwiczyłam balet i bardzo często te prawa przyduszały mnie do podłogi, albo wykręcały moje biedne kończyny. Dlatego mój podziw dla Ciebie, że je ujarzmiłaś. czyli co następne? Pegaz czy raper? A może smok skrzydlaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bardzo blisko 😄
      Jedna z moich rzeźb już szykuje się na różowe skrzydła, więc Pegaz zdecydowanie krąży w powietrzu…
      A co do praw fizyki — masz absolutną rację, w balecie też potrafią być bezlitosne. Tym większy szacunek dla Twoich doświadczeń i dla wszystkich, którzy je oswajają własnym ciałem.
      Kto wie, co będzie następne… skrzydła już są, więc wyobraźnia ma otwartą drogę 😉

      Usuń
  6. Napiszę kolejny raz: masz niezwykły dar, a to co tworzysz jest niezwykłe, niepowtarzalne i piękne!
    Trzeba mieć talent, żeby wyobraźnię zamienić na dzieło takie jak ta baletnica. Wszystko się zgadza i ile w tej postaci elegancji, gracji i lekkości! Zamiana spódniczki na tę z gipsówki, to strzał w "dziesiątkę"!
    Świetnie opisujesz, czytam i mam wrażenie, że jestem w Twojej pracowni :) Super!!!
    Wszystkiego dobrego życzę i pozdrawiam serdecznie 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za te słowa — wzruszyłaś mnie naprawdę ❤️
      To ogromna radość wiedzieć, że moja praca i sposób opowiadania potrafią przenieść kogoś choć na chwilę do mojej pracowni. Spódniczka z gipsówki… no cóż, dojrzewała jakieś 10 minut 😂 — ale to były bardzo intensywne minuty, pełne spojrzeń i tego jednego „to jeszcze nie to…”. Na szczęście intuicja zadziałała szybciej niż rozsądek.
      Twoje wsparcie i uważność są bezcenne. Dziękuję i przesyłam serdeczne pozdrowienia 😘

      Usuń
  7. Kochana Iwonko pierwszy raz tu zaglądam, a baletnica to cudowna bajka jak tysiąca jednej nocy.Jestem zaaaaachwycona Cudowna Istoto Twoja wyobraźnią, cierpliwością a także zręcznymi rękami. Pozdrawiam serdecznie i życzę małego popołudnia.😍😍😍🌹🌹🌹❤️👏👏👏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak ciepłe i pełne zachwytu słowa.
      Ogromnie się cieszę, że baletnica i moja praca sprawiły Ci tyle radości. To dla mnie wielka motywacja i prawdziwa przyjemność wiedzieć, że moja wyobraźnia i ręce potrafią przenieść kogoś do świata bajki ✨
      Serdecznie pozdrawiam i również życzę miłego, spokojnego popołudnia 🌷

      Usuń
  8. Gałęziowa baletnica, natury natchnienie,
    trwa w wiecznym piruecie, zmieniając się w mgnienie.😊 M.Z.❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś, Mirko! Twoje słowa same tańczą razem z baletnicą 😊 Dziękuję za tak magiczny wiersz.

      Usuń
  9. Cudowna, zwiewna jak to baletnica, ale Twoja jest niesamowita. Z gałęzi, a jednak pełna gracji i lekkości. Podziwiam Twoją gałęziową kreatywność!
    Serdecznie Ciebie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak piękne i ciepłe słowa!
      Ogromnie się cieszę, że moja „gałęziowa baletnica” została tak odebrana — to dla mnie wielka radość i motywacja do dalszego tworzenia. 🩰

      Serdecznie pozdrawiam i ściskam 🙂

      Usuń
  10. Dzie ń dobry Iwono. Jestem zachwycona Twoją gałęziową Twórczością. To jest tak oryginalne, niezwykłe, pomysłowe. Ciekawa jestem z jakiego surowca tworzysz? Przeczytałam, że z olchy, ale moze i z wierzby i z leszczyny, bo z tego co wiem, to giętkie i wytrzymałe gałęzie. Czy nauczyłaś sie tego sama, czy ktos Ci pokazał? Tak czy siak, to istne cuda.
    Pięknie też piszesz. Prawdziwie, od serca, z wrażliwością. Przeczytałam o tym, z czym sie zmagasz...I tu jestem pełna podziwu oraz wruszenia...Los gnie Ciebie jak Ty gałązki. Nie poddajesz sie, nie łamiesz, tak jak i one. A na dodatek tworzysz piekno, sama jesteś pięknem. Jak ta gałęziowa baletnica.
    Mnóstwo serdecznych myśli Ci zasyłam Iwono i życzenia byś wygrała z tym, co Cie męczy. By ten rak był wkrótce tylko wspomnieniem I by została tylko radosć z rzeźbienia gałązek i wszelkie inne raosći, które przynosi zycie w zgodzie z naturą. ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Droga Olgo,
      bardzo dziękuję za tak piękne, poruszające słowa.
      Czytałam je ze wzruszeniem i ogromną wdzięcznością.
      Jestem samoukiem — nikt mnie tego nie uczył. Do wszystkiego doszłam sama, metodą prób, błędów, cierpliwości i słuchania materiału. Gałęzie same dużo podpowiadają, trzeba tylko dać im czas i uwagę.
      Tworzę głównie z gałęzi brzozy, wierzby, olchy, derenia, a czasem także z winobluszczu — każdy z tych surowców ma inny charakter, inną pamięć ruchu i inną siłę.
      Twoje porównanie do gałązek głęboko mnie poruszyło i dodało mi siły. Dziękuję za empatię, dobre myśli i życzenia — niosą ogromną moc.

      Ściskam Cię serdecznie i raz jeszcze dziękuję za obecność oraz tak uważne spojrzenie.

      Iwona 🌿

      Usuń
    2. Tym bardziej podziwiam Twój talent, skoro sama sie tego wszystkiego nauczyłaś, skoro potrafisz tworzyc takie cudowne, tak oryginalne rzeczy swoimi dłońmi i wyobraźnią.
      Cieszę się, ze mogłam trafic na Twój blog i zaczać poznawać tak wrażliwą, twórczą, a przy tym dobrą osobę. Skad wiem, że dobrą? Po tym jak kochałaś swoje psy juz to widać, ale widać też w tym jak kochasz naturę, jak ciepło piszesz o swojej codziennosci, jak serdecznie odpowiadasz na komentarze...Życzę Ci Iwonko jak najlepiej i na pewno będę do Ciebie zaglądać!:-)***

      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję za tak ciepłe, wzruszające słowa .
      Czytając Twój komentarz, naprawdę zrobiło mi się bardzo miło – to ogromna radość i motywacja wiedzieć, że to, co tworzę i piszę, jest tak odbierane. Wszystkiego uczyłam się sercem i metodą prób i błędów, dlatego tym bardziej doceniam, że ktoś dostrzega w tym szczerość i pasję.

      Miłość do zwierząt i natury jest dla mnie czymś bardzo naturalnym – one uczą wrażliwości, uważności i dobra, które staram się przekazywać dalej.

      Dziękuję, że tu jesteś i że to czujesz. Ściskam serdecznie i będzie mi ogromnie miło, jeśli będziesz zaglądać częściej 🥰

      Usuń
  11. Super, że czerpiesz inspiracje ze sztuki wysokiej :)
    Świetna jest ta baletnica, pełna gracji i powabu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo.
      Inspiracje rzeczywiście często przychodzą ze sztuki wysokiej, ale zawsze filtruję je przez naturę i materiał, z którym pracuję. Ta baletnica „urodziła się” z gałęzi — ja tylko pozwoliłam jej wyjść na świat😁

      Cieszę się ogromnie, że widzisz w niej grację i powab.🥰

      Usuń
  12. Przepiękna rzeźba! Chociaż słowo rzeźba nie do końca kojarzy mi się z eterycznymi elfami, do jakich podobna jest Twoja baletnica. Spodobała mi się już na pierwszych zdjęciach i w jutowych falbankach, ale... ustawiona w ogrodzie i w tej lekkiej spódniczce z gipsówki - no wielkie wow! ależ to robi niesamowite wrażenie! Jak jakiś duszek ze snu, utkany z mgły i wiatru. Mistrzostwo świata. Podziwiam i gratuluję pomysłu i efektu. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak piękne słowa! 🥰 Twoje skojarzenia z eterycznym duszkiem ze snu są niezwykle trafne i niezwykle mi miło, że udało mi się przekazać tę lekkość i delikatność. Cieszę się, że baletnica przypadła Ci do gustu – zarówno w detalach, jak i w ogrodowej scenerii. Twój komentarz naprawdę dodaje skrzydeł i inspiruje do dalszej pracy. Dziękuję za podziw i serdeczne pozdrowienia! 🌿✨

      Usuń
  13. Boże, aż chce się podejść i delikatnie objąć ją pasie, jest taka eteryczna i pełna wdzięku! To niezwykłe dzieło sztuki, niech tam tańczy z rusałkami jak najdłużej :-) Buziaczki serdeczne dla Twórczyni Artystki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak mi ciepło na sercu po tych słowach.
      Dziękuję Ci z całego serca za tak piękne, czułe spojrzenie — niech tańczy, ile tylko zechce, w dobrym towarzystwie😁
      Ściskam i przesyłam buziaki 🌸

      Usuń
    2. Przejrzałam Twój blog, zasubskrybowałam i będę tutaj częstym gościem. Niesamowite prace wykonujesz. Najlepszym przykładem jest ta baletnica. Mówiąc szczerze, to aż szczęka opada. Piękna, zwiewna, delikatna. Podziwiam ogromnie!

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Ogromnie się cieszę, że blog przypadł Ci do gustu i że zostajesz na dłużej.
      Taka opinia to dla mnie wielka motywacja do dalszego tworzenia. Baletnica jest mi szczególnie bliska, więc tym bardziej dziękuję za jej tak ciepłe przyjęcie.
      Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia przy kolejnych pracach.

      Usuń
  14. Niesamowite! To sztuka wymagająca bardzo wiele pracy i ogromnego talentu. Jestem pełna podziwu. Piszesz o tym tak lekko a ja już w głowie mam jak długi i pracowity musiał być proces wykonania tej baletnicy. Ciekawe jakie jeszcze cuda mogą powstać w twojej pracowni. Wygląda na to że jesteś w stanie robić rzeczy niemożliwe ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak piękne i poruszające słowa. Ogromnie mnie cieszy, że odbierasz moją pracę i proces właśnie w ten sposób. Rzeczywiście, za tą lekkością kryje się wiele godzin skupienia i pracy, ale taka reakcja sprawia, że wszystko nabiera sensu.
      To, co powstanie dalej w pracowni, jest dla mnie równie ekscytujące – mam nadzieję, że kolejne prace również będą budzić ciekawość i emocje. Dziękuję za ogromne wsparcie i tak uważne spojrzenie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Choinka mimo wszystko

2025: rok próby, miłości i siły

🌾 Makówka z wierzby płaczącej — lekka jak koronka