Z pamiętnika Mistrzyni od Patyków. Dlaczego wiek to tylko liczba, a gałęzie nie lubią ogniska
Mam 65 lat, a wciąż czuję w sobie ogromną chęć tworzenia – i to taką, że czasem sama za sobą nie nadążam. Chcę robić więcej, lepiej, inaczej, a pomysłów ciągle przybywa. Ostatnio ktoś mnie nawet nazwał „mistrzynią od patyków”. Przyznam, że najpierw się roześmiałam, a potem pomyślałam… coś w tym jest! Bo u mnie zwykłe gałęzie, patyki i inne „leśne skarby”, zamiast trafiać na ognisko, dostają drugie życie. Tym razem nowe życie otrzymała wiolonczela, którą stworzyłam z gałęzi wierzby płaczącej. Pomalowałam ją farbą w sprayu na kolor różowy, bo – jak wiadomo – w tym roku mój ogród ma właśnie taki cukierkowy klimat. Lubię tę swoją twórczą nieprzewidywalność. Jednego dnia mam w głowie małą ozdobę, a drugiego kończy się na tym, że cała rodzina patrzy i pyta: „To tak miało wyglądać?”. A ja z pełną powagą odpowiadam, że oczywiście – dokładnie tak! Wiem, że jedyną rzeczą, która może mnie zatrzymać, jest zdrowie. Dlatego staram się korzy...