Małe gałązki, wielkie historie
Czy można zamknąć miłość i wspomnienia w kilku splecionych gałązkach? W moim ogrodzie wszystko zaczyna się od jednej małej gałązki i odrobiny wyobraźni… Dzielę się z Wami kilkoma zdjęciami przedstawiającymi jedną z moich ogrodowych scenek. Może wyda się to komuś zabawne, ale już od dzieciństwa z wielką radością zbierałam kwiaty i tworzyłam z nich drobne dekoracje. Zawsze zachwycało mnie, jak z prostych darów natury można wyczarować coś pięknego i wyjątkowego. Ta miłość do kreowania świata została ze mną na całe życie, a na emeryturze rozkwitła jeszcze mocniej. Dziś z ogromną czułością aranżuję w ogrodzie całe przestrzenie oraz większe rzeźby z gałęzi. To dla mnie nie tylko pasja, ale przede wszystkim chwile spokoju, wdzięczności i bliskości z naturą. Kiedy tworzę, świat wokół cichnie, a w sercu rodzi się harmonia. Najczęściej wykorzystuję gałęzie wierzby, brzozy, olchy oraz winobluszczu. To z nich powstają postacie, które zamieszkują mój ogród, nadając mu bajkowy, pełen życia charakter...