Pod batutą natury i bębenka 🎶



Bum, bum, bum! Słyszycie ten rytm? Obok mojego trzydziestoletniego iglaka stoi rzeźba kobiety utkana z gałęzi, która tym razem rytmicznie gra na bębenku, jakby chciała dodać mi odwagi. A ta odwaga bardzo mi się dziś przyda...

Powiedzmy sobie szczerze: nie znoszę przycinać iglaków. Robię to wyłącznie z wyższej konieczności i instynktu przetrwania – po to, żeby potwory nie pożarły reszty działki. Jak już wiecie, mój zielony zakątek jest raczej kameralny. Tutaj każdy centymetr kwadratowy to luksus, na który rośliny muszą sobie ciężko zapracować.

Weźmy na przykład tego żywotnika ze zdjęcia. Ma co najmniej trzydzieści lat, choć dzięki moim regularnym zabiegom odmładzającym kompletnie tego po nim nie widać! Dwa razy w roku bawię się w jego osobistą stylistkę. Obecnie roślina z dumą prezentuje kształt przypominający znak zapytania. Moim zdaniem dodaje mu to artystycznego wyrazu i unikalnego charakteru (albo po prostu pyta, co ja znowu kombinuję).


Pamiętam mój absolutny debiut w roli florystycznego fryzjera. Efekt? Powiedzmy, że krzew wyglądał, jakby przeszedł ciężkie załamanie nerwowe. Na szczęście mam uparty charakter i łatwo się nie poddaję. Kiedy mój mąż zobaczył te pierwsze zmagania z sekatorem, podsumował z uśmiechem, że skoro od wielu lat skutecznie „strzygę” jego samego, to o wprawę i los roślin jest całkowicie spokojny. Miał rację! Z każdym kolejnym cięciem było już tylko lepiej, a ja zyskałam pewność siebie godną mistrza nożyc.😂

Dziś mam u siebie kilka takich „ofiar” mojej pasji. Wymagają mnóstwa czasu i energii, ale czego się nie robi dla efektu „wow”! Przy okazji to świetny trening cierpliwości. Moja najważniejsza rada dla Was: w tym fachu umiar to świętość. Zawsze lepiej przyciąć mniej, a częściej, niż zostawić na rabacie łyse straszydło. I pamiętajcie – tniemy tylko młode pędy! Ostre i czyste narzędzia to podstawa, bo ze starego, zdrewniałego badyla nic już nowego nie wyrośnie (oprócz wyrzutów sumienia).

Na koniec życzę Wam wszystkim świętego spokoju, ostrych sekatorów i mnóstwa radości z ogrodowych rewolucji. Pielęgnujcie swoje przydomowe królestwa z sercem – natura zawsze pięknie się za to odwdzięczy, nawet jeśli po drodze zaliczycie małą fryzjerską wpadkę!

Komentarze

  1. Moje początki jako "osobista fryzjerka i barberka" męża były trudne, ale nieskromnie przyznam, że dałam radę i mąż wygląda elegancko :D
    Za to Ty jesteś wspaniałą fryzjerką! Skoro tak zręcznie sobie radzisz z przycinaniem roślin, to mąż wygląda pewnie lepiej niż świeżo po wizycie w salonie fryzjerskim :))
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dziękuję pięknie! 🥰 Coś czuję, że z takim podejściem mogłybyśmy otworzyć wspólny salon – Ty dla ludzi, ja dla roślin! 🌿✂️ Cudownie, że tak świetnie poradziłaś sobie ze strzyżeniem męża. Ślę mnóstwo uścisków i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Fajny ten znak zapytania! I oczywiście panienka grająca na werblu i cała reszta!
    Ja dawniej też strzygłam wszystkich moich chłopaków (męża i synów), a teraz przerzuciłam się na krzaki w ogrodzie :). Mam sąsiada, który wyczarowuje takie cuda z rozmaitych krzewów - jakieś przedziwne spirale, wazony, ptaki i zwierzaki. Ja aż takiego talentu niestety nie posiadam, ale też mój ogród ma trochę inny styl i klimat, taki bardziej dziki. Tak więc moje cięcia ogrodowe ograniczają się po prostu do okiełznania buszu :).
    Ściskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! Uśmiałam się z tego „przerzucenia się na krzaki” 😄 Dziki ogród też ma swój niepowtarzalny urok. Ściskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  3. Świetne!!
    Ja też usłyszałem rytm bębenka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! 😄 Czyli jednak ten rytm naprawdę działa! 🥁 Dziękuję i serdecznie pozdrawiam! 😊

      Usuń
  4. Jesteś więc artystką w każdym calu!
    Cierpliwość potrzebna w wielu dziedzinach, to prawda:-)
    Udanych eksperymentów w ogrodzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! 😊 Chyba po prostu lubię próbować różnych rzeczy. A cierpliwość rzeczywiście bardzo się przydaje. Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  5. A wiesz, że naprawdę go słuchać? Jesteś rewelacyjna! Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo się cieszę, że to słychać. Uściski i serdecznie pozdrawiam! 😊

      Usuń
  6. Pokazałaś kolejny uroczy zakątek. Jak miło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wprowadziłaś mnie w klimat, widzę cudowny, radosny,kolorowy ogród, słyszę wszystkie instrumenty i śpiew ptaków. To jest raj!!!
    Strzyżenie i formowanie wymaga wprawy, wyobraźji i konsekwencji, ale efekty potrafią zadziwić, co widać:)
    Warto było! Jest pięknie!
    Pozdrawiam serdecznie 🤗😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło, że Ci się spodobał. Cieszę się, że mogłam pokazać ten zakątek. Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  8. Ale się uśmiałam! Tekst o krzewie z załamaniem nerwowym idealnie opisuje też moje pierwsze kroki z sekatorem. 😄 Super, że dałaś cenne rady o umiarze i młodych pędach – to prawda, że łatwiej dociąć niż potem płakać nad pustym placem. Twoje królestwo wygląda teraz genialnie, więc te „ofiary pasji” zdecydowanie wyszły na prostą.


    Pozdrawiam Aga😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię rozbawiłam! 😊 Chyba każdy, kto zaczyna przygodę z sekatorem, ma na koncie jakieś małe ogrodowe dramaty. Najważniejsze, że rośliny potrafią się odwdzięczyć i pięknie odbić. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Iwonko! Jak zwykle mnie zaskoczyłaś. Świetny pomysł z tym przycinaniem krzewu. Źle przycięta roślina jakoś sobie poradzi, gorzej z grzywkami córek 😉 gdy były bardzo małe to im podcięłam grzywki, ale okazało się że nie mam talentu fryzjerskiego 😂
    Gorące uściski 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się uśmiałam! 😄 Chyba jednak sekator i nożyczki fryzjerskie to dwie zupełnie różne dziedziny. Na szczęście włosy odrastają, a rośliny też często dają nam drugą szansę. Dziękuję za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  10. Piękna bębniarka :)
    U mnie mąż strzyże krzaki i drzewa. Zresztą to nie dziwne, bo 20 lat był drwalem :) Drzewa iglaste dzięki niemu wyglądają u nas jak baletnicę - wysokie gałązki podniosły się do góry jak ręce tancerki, a dół gęsty wygląda jak tiulowa spódniczka. Coś wspaniałego!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pięknie to opisałaś! 😊 Widać, że Twój mąż ma prawdziwe wyczucie do drzew i potrafi wydobyć z nich niezwykły kształt. Porównanie do baletnic jest cudowne — taki ogród musi robić ogromne wrażenie. Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  11. Iwonko, w życiu nie widziałam tui w formie znaku zapytania! Jesteś niesamowita :-) Buziaczki najmilsze, niech Ci wybębni ta panienka same przyjemne rytmy :-*

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja mam właśnie wrażenie, że wiele osób tnie ile wlezie. Ostatnio widziałam Pana, który w pełnym kwietnieniu lawendę, obciął ją praktycznie na 0. Żeby odrosła na kolejny rok o.o Co mi po kolejnym roku jak w tym roku na można się nią nacieszyć? Hm no nwm.
    Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, czasem aż szkoda patrzeć, gdy rośliny tracą swój urok w pełni sezonu. 😊 Ogród to przecież nie tylko przyszły efekt, ale też radość z tego, co daje nam tu i teraz. Warto znaleźć ten złoty środek między pielęgnacją a cieszeniem się pięknem roślin.

      Usuń
  13. Różowo się tu zrobiło, ostatnio nawet zaczynam lubić ten kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba magia ogrodu — potrafi zmienić nasze spojrzenie nawet na kolory, za którymi wcześniej nie przepadaliśmy. 😊 Cieszę się, że róż znalazł u Ciebie swoje miejsce. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  14. WOW! Świetne! Marzy mi się robić coś takiego, ale trochę nie mam gdzie w domu robić bałaganu. I tak maluję w kuchni, bo na razie nie mam pracowni. Ale jakoś to się udaje.

    Pozdrawiam i zapraszam tym razem, do obejrzenia portretów, jakie wykonuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! 😊 Najważniejsze, że tworzysz — miejsce często znajduje się z czasem, a najwięcej dzieje się w głowie i w sercu. Kuchnia też może stać się małą pracownią. Chętnie zajrzę do Twoich portretów. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Choinka mimo wszystko

2025: rok próby, miłości i siły

Małe cuda codzienności