Cukierkowy ogród wyobraźni

W moim cudnym, cukierkowym ogródku znów zaszły drobne „przestawki sceniczne”.

Na trawie, w ogrodowym salonie, ustawiłam tańczącą parę — bo jak się ma ogród, to i bal czasem sam się urządza. On wystrojony w winobluszczowy garnitur, z muchą na odpowiednim poziomie elegancji i butami z wierzby płaczącej, które pewnie same by zapłakały, gdyby mogły. Ona w długiej j sukni i wytwornym kapeluszu, jakby właśnie zeszła z parkietu, ale zapomniała, że parkietem jest trawa.

Niedaleko, przy oczku wodnym, na stołku rozsiadła się moja rzeźba kobiety w fioletowej, ażurowej spódnicy. Trzyma saksofon i gra dla całego ogrodu — przynajmniej w mojej wyobraźni, bo na szczęście nikt nie każe mi płacić za prawa autorskie do tej melodii.


Przy pergoli stoi mała dziewczynka w różowej sukience, z czerwonym lizakiem w dłoni. Pełni bardzo ważną funkcję: wita gości i pilnuje, żeby nikt nie wyszedł zbyt szybko z tego zaczarowanego miejsca.

A wszystko to, drodzy goście, jest wytworem mojej wyobraźni. Taka już się urodziłam — zawsze mnie nosiło, żeby coś „zmajstrować”, przestawić, ulepszyć albo przynajmniej udawać, że wiem, co robię. 

Dziś jestem na emeryturze, więc mam na to jeszcze więcej czasu: mój ogródek i to całe twórcze leczenie — i ciała, bo leczę się onkologicznie — oraz duszy.

I może w tym właśnie jest cały sekret: że z gałęzi, pnączy i odrobiny fantazji można stworzyć świat, który nie tylko się ogląda, ale w którym naprawdę chce się na chwilę zamieszkać.

Dziękuję, że zaglądacie do mojego bajkowego ogródka. Przesyłam Wam serdeczne pozdrowienia, dużo uśmiechu, spokoju i odrobiny codziennej magii. 🩷

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Choinka mimo wszystko

2025: rok próby, miłości i siły

🌾 Makówka z wierzby płaczącej — lekka jak koronka