Jeszcze przed deszczem...
Czerwiec to bez wątpienia magiczny czas, kiedy ogród pokazuje swoje najpiękniejsze, najbardziej bujne oblicze. Z każdym dniem, a wręcz z każdą godziną, na rabatach przybywa kolorów. Przestrzeń wokół domu zmienia się niemal na naszych oczach, jakby natura spieszyła się, by zaprezentować całą swoją paletę barw. W tym czerwcowym spektaklu pierwsze skrzypce grają dumne naparstnice, fioletowe kępy wczesnych odmian szałwii, pachnące róże, pierwsze dalie, polne maki oraz aromatyczna lawenda. To niesamowita, żywa mozaika odcieni i zapachów, która potrafi zawrócić w głowie. Moją szczególną uwagę przykuwa w tym roku również dereń — jego krzewy dosłownie rozświetlają ciemniejsze zakątki ogrodu nieskazitelną bielą swoich urokliwych podsadek.
Prawdziwą niespodziankę przygotowało jednak otoczenie oczka wodnego. To tam zakwitł rabarbar dłoniasty, który w tym sezonie przeszedł samego siebie. Wyrósł tak imponująco, że jest już wyraźnie wyższy ode mnie. Co więcej, dumnie przerósł stojącą obok rzeźbę kobiety zaplecionej z gałęzi, tworząc z nią niezwykle oryginalną, ogrodową kompozycję. Jego olbrzymie liście i strzelisty kwiatostan sprawiają, że po prostu nie da się obok niego przejść obojętnie.
Korzystając z krótkiej chwili, gdy niebo rozjaśniło się pogodnym błękitem, chwyciłam za aparat i ruszyłam na krótki spacer. Chciałam za wszelką cenę zatrzymać v kadrze ten ulotny, czerwcowy moment. Warunki były wręcz wymarzone. Światło — miękkie i przefiltrowane przez delikatne chmury — idealnie podkreślało fakturę płatków. Kwiaty subtelnie kołysały się na wietrze, dookoła bzyczały owady, a cały ogród dosłownie tętnił życiem.
Niestety, czerwcowa pogoda bywa kapryśna i szybko o sobie przypomniała. Nad horyzont nadciągnęły ciężkie, ołowiane chmury, a chwilę później pierwsze, duże krople zmusiły mnie do zakończenia tej fotograficznej wędrówki. Na szczęście natura dała mi fory — zdążyłam uchwycić kilka pięknych ujęć, zanim ulewa na dobre rozpadała się nad rabatami.
Mimo przerwanej sesji, nie mam jednak najmniejszych powodów do narzekania. Wręcz przeciwnie! Ten deszcz był upragniony i niezwykle potrzebny. Od dłuższego czasu w regionie panowała dotkliwa susza, a rośliny z każdym dniem coraz wyraźniej dawały znać, jak bardzo brakuje im wilgoci. Każda kropla spadająca z nieba ma teraz ogromne znaczenie. Daje nadzieję i siłę na to, że ogród nie straci swojego wigoru i będzie zachwycał nas świeżością oraz bujnym kwitnieniem przez kolejne tygodnie.
Dziś zostawiam Was z kilkoma kadrami uchwyconymi tuż przed zmianą aury — z chwilą pełną spokoju, zawieszoną między słońcem a długo wyczekiwanym, ożywczym deszczem.
A jak sytuacja wygląda w Waszych zielonych zakątkach? Co w tej chwili kwitnie najpiękniej i przynosi Wam najwięcej radości? Koniecznie opowiedzcie mi o swoich czerwcowych ulubieńcach w komentarzach!
Peonie i irysy przekwitają, ale kwitną róże. Trudno mi mówić o ogrodzie, bo to tylko skrawek ziemi pod oknami, ale … dobre i to!;)
OdpowiedzUsuńPeonie i irysy już powoli przekwitają, ale na ich miejsce wchodzą róże, więc ogród wciąż się zmienia i żyje swoim rytmem. Nawet ten „skrawek ziemi pod oknami” może być prawdziwym ogrodem, jeśli daje radość i chwilę wytchnienia — a to przecież najważniejsze. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńCudowności! Natura stworzyła prawdziwe kwitnące perełki! Cudne są piwonie i dalie i dereń kousa, a kwiatostan rabarbaru, to prawdziwy okaz!
OdpowiedzUsuńWszystko się cudownie uzupełnia i tworzy nadzwyczajny klimat, którym można się zachwycać bez końca; można się też rozmarzyć:)
Pozdrawiam serdecznie i dużo zdrowia życzę 🤗
Bardzo dziękuję za tak piękne słowa. Rzeczywiście, w tym czasie ogród potrafi zachwycić każdym zakątkiem, a natura sama układa najpiękniejsze kompozycje. Cieszę się, że ten klimat można u mnie poczuć i trochę się nim rozmarzyć. Serdecznie pozdrawiam i również życzę dużo zdrowia.
UsuńMaski i chabry polne, ale ogólnie wszystko co kwitnie daje radość i miło się na to patrzy 😃
OdpowiedzUsuńTo prawda 💚
UsuńJak zwykle jest na czym oko zawiesić...
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam serdecznie 🩷
UsuńPiękny opis, aż się człowiekowi robi w głowie taki „idealny ogród z pocztówki”. Ten rabarbar dłoniasty przerastający rzeźbę brzmi niesamowicie, aż chciałoby się zobaczyć na żywo, bo to już brzmi jak mała ogrodowa dżungla. Zastanawiam się też, czy ten deszcz faktycznie tak pięknie „ratuje sytuację”, bo u mnie po takich ulewach część kwiatów raczej siada niż odżywa. Przyznam, że klimat tych czerwcowych kadrów jest bardzo sugestywny — czuć to „między słońcem a burzą”, co ma swój urok
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tak miły komentarz. Rabarbar dłoniasty rzeczywiście w tym roku rośnie jak szalony i momentami sam tworzy ogrodowe aranżacje. A deszcz, jeśli nie jest zbyt gwałtowny, potrafi zdziałać cuda. Czerwiec ma w sobie wyjątkowy urok. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńPrzepiękne kwiaty i kolory.
OdpowiedzUsuńU nas burzowo, można nadrobić pisanie i czytanie blogów:-)
Dziękuję bardzo. U mnie też pogoda chwilami bardziej do czytania niż do ogrodowych prac. Taki czas ma jednak swój urok — można nadrobić zaległości i zajrzeć do ulubionych blogów. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńJak dobrze, że udało Ci się uchwycić te kadry przed deszczem! Pięknie to wygląda i idealnie komponuje się z Twoimi rzeźbami :) Pewnie po deszczu niebawem ogród nabierze nowych barw, czekamy na kolejne zdjęcia! ;) Serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję. Na szczęście zdążyłam zrobić zdjęcia przed deszczem, a ogród po nim rzeczywiście od razu nabrał świeżości i nowych barw. Cieszę się, że podobają Ci się te kadry i moje rzeźby. Serdecznie pozdrawiam i na pewno pokażę kolejne zakątki ogrodu.
UsuńO jak pięknie! Najbardziej spodobała mi się róża kwitnąca na różowo, tuż obok Twojej damy z wózkiem w różu :). Nie mam w ogrodzie rabarbaru, wiec nawet nie wiedziałam, że tak pięknie kwitnie :). Ja najbardziej czekam zawsze na kwitnienie azalii pontyjskiej, jest moją ogrodową królową, ma chyba ze 20 lat i jest ogromna, a pachnie tak, że czuje ją pół osiedla. Teraz już jednak przekwita, podobnie jak wiele innych krzewów i kwiatów, natomiast ruszyły piwonie, hosty, jukki, liliowce, no i zaczynają kwitnąć hortensje - to z kolei moje ulubione ogrodowe księżniczki, mam ich kilka odmian, więc będą kwitnąć aż do jesieni.
OdpowiedzUsuńIwonko, blogger płata psikusy i pokazuje mi Twoje wpisy z poślizgiem, czasem może się zdarzyć, że coś przegapię. Widzę ten problem z wieloma blogami, niestety...
Ściskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam!
Bardzo dziękuję za miły komentarz. Cieszę się, że spodobała Ci się róża przy damie z wózkiem. Twoja azalia pontyjska brzmi zachwycająco — musi być prawdziwą ozdobą ogrodu. A Blogger rzeczywiście czasem lubi płatać figle. Serdecznie Cię pozdrawiam i ściskam.
UsuńMój "zielony zakątek" wygląda tak: za oknami chodnik, ruchliwa i zakorkowana ulica, a za nią znowu chodnik i kolejny blok. Przy otwartym oknie tylko huk i spaliny. To by było na tyle.
OdpowiedzUsuńA Twój nieodmiennie mnie zachwyca. Wciąż próbuję wyobrazić sobie Ciebie przy pracy, bo jest fascynująca, taka oryginalna, odmienna od wszystkich. Podziwiam Twoją wyobraźnię, wprawne oko i zaczarowane ręce 💝 💖
Bardzo dziękuję za tak ciepłe słowa. Każdy ma swój własny zielony zakątek — czasem jest to ogród, a czasem kilka roślin na parapecie czy balkonie. Cieszę się, że lubisz zaglądać do mojego ogrodu i że moje prace sprawiają Ci przyjemność. Takie komentarze są dla mnie ogromną motywacją. Serdecznie Cię pozdrawiam.
UsuńAleż obfitości w Twoim ogrodzie! Czy można się umówić na zwiedzanie? 😉😘
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. 😊 Jeśli naprawdę miałabyś ochotę odwiedzić mój ogród, napisz do mnie w wiadomości prywatnej na Facebooku, na stronie „U Iwonki w ogródku”. Chętnie się odezwę. Serdecznie pozdrawiam. 😉
UsuńAle fajnie 🙂
UsuńU mnie deszczu również dawno nie było a piszę to w akompaniamencie lekko padającego deszczu ;) Dobrze. Rośliny w końcu odbiją.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
Angelika