Sekret, który skrywał pchli targ
Czy wierzycie w to, że przedmioty mają duszę i same wybierają swoich właścicieli? Ja po ostatnich wydarzeniach jestem tego pewna!😁
Jakieś dwa tygodnie temu wybrałam się na pchli targ w Warzymicach koło Szczecina. Uwielbiam te miejsca – mogłabym tam buszować całymi godzinami, przeszukiwać tysiące zapomnianych przedmiotów i z dreszczykiem emocji targować się o prawdziwe perełki.
I wyobraźcie sobie, że nagle, w tym całym gąszczu staroci, poczułam na sobie czyjś... wzrok. Spojrzałam w dół i dosłownie zamarłam z zachwytu. Spod warstwy kurzu wyłonił się on – przepiękny, niemal stuletni wózek dla lalek z głębokich lat 30. Wyglądał, jakby czekał tam właśnie na mnie! Moje serce ogrodowej czarodziejki zabiło mocniej. Wiedziałam, że nie wrócę bez niego do domu.
Ale to miejsce nie chciało mnie tak łatwo wypuścić! Chwilę później moją uwagę przykuła ogromna, tajemnicza, bardzo stara walizka. Miała w sobie coś tak magnetycznego, że po krótkich negocjacjach ze sprzedawcą już niosłam ją pod pachą. Pokażę ją innym razem...
Moje oko przykuła też zjawiskowa, zabytkowa maszyna do szycia – istne arcydzieło techniki. Niestety, jej cena zwaliła mnie z nóg. Musiałam westchnąć i pójść dalej, ale głęboko wierzę, że los jeszcze nadarzy odpowiednią okazję i to marzenie wkrótce się spełni.
Wróciłam do mojego raju zmęczona, ale z bagażnikiem pełnym skarbów i głową pękającą od nowych, szalonych pomysłów.
A teraz Wasza kolej! Spójrzcie na ten wózek... Widzicie w nim ten sam czar co ja? A może sami macie na koncie jakąś niesamowitą zdobycz z pchlego targu? Dajcie znać w komentarzach!
Pozdrawiam i serdeczności ślę, Iwona 🥰
Wózek- cacuszko!
OdpowiedzUsuńKiedyś kupiłam na targu lalkę - chłopaka z drewnianą głową, lnianymi włosami, w ludowej koszuli przepasanej sznurem.- Mój ci jest!- zawołałam z zachwytem a panu tak się moja reakcja spodobała, że sprzedał mi lalkę za bezcen.😉
Haha, wspaniała opowieść! 😁 I to jest właśnie najpiękniejsze na pchlich targach – te emocje, miłość od pierwszego wejrzenia i niesamowite spotkania z ludźmi. Twój okrzyk był bezbłędny! Cieszę się, że wózeczek wywołał u Ciebie takie miłe wspomnienia. Pięknie dziękuję za ten uroczy komentarz i pozdrawiam.
UsuńPrzepiękny ten wózek, kiedyś to robione istne cacuszka!
OdpowiedzUsuńJakby czekał na Ciebie:-)
Magia jednak istnieje!
Och Iwonko, co za cudo! I idealnie pasuje do twoich panien, i do Twojego Magicznego Ogrodu... Ja mam w domu wiele rzeczy z targów staroci (niektórzy twierdzą, że mieszkam w skansenie), ale takiego pięknego przedmiotu nie mam. No, może ogromny, stary globus z początku tamtego wieku, ale nie stoi u mnie w pokoju, bo ma napisy po niemiecku. I zaznaczone jest na nim, jak imponująco się imperium Kaisera rozwija :-DDD
OdpowiedzUsuńWózek jest przepiękny! I jaby stworzony specjalnie do Twojego cudownego ogrodu :). Pasuje idealnie!
OdpowiedzUsuńPrawdziwa perełka! Piękny, oryginalny, wyjatkowy i idealnie komponujący się z Twoim ogrodem wózek! Cacuszko !!!
OdpowiedzUsuńLubię takie stareńkie rzeczy, ale nie mam na nie miejsca i pozostaje mi jedynie zachwyt:)
Ceny też są zaporowe. Oglądałam niedawno starą solniczkę, była piękna, ale cena totalnie abstrakcyjna. No cóż...
Pozdrawiam serdecznie z piekielnie upalnych Gliwic i czekam na kolejny post 😘
Ten wózek tak idealnie harmonizuje z Twoją kompozycją ogrodu, że niemal uwierzyłam, że ktoś wykonał go pod zamówienie specjalnie dla Ciebie :) Śliczny jest i pięknie wpasował się w tą historię, którą nam opowiadasz za pomocą swoich rzeźb :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam! :))
Takie rzeczy podobają mi się u innych ludzi, ale ja sama staroci nie dotykam. Jakoś się jakby brzydzę, czy coś...
OdpowiedzUsuńTen Twój ogród wygląda w tej chwili tak, że powinnaś udostępniać go do zwiedzania za odpłatnością.