Posty

Historia jednej ogrodowej damy

Obraz
Opowieść o tym, jak dwa kołki stały się sztuką Wszystko zaczęło się w 2014 roku. Zupełnie przypadkiem — z potrzeby chwili i odrobiny fantazji — stworzyłam coś, co na długo zapisało się w historii naszego ogrodu. Z dwóch zwyczajnych kołków, takich, jakie plączą się po działkach i podwórkach, powstała… ona. Ogrodowa dama, którą nazwałam „Nierozpoznawalną”. Dlaczego właśnie tak? Może dlatego, że każdego dnia mogła wyglądać zupełnie inaczej — trudna do zdefiniowania, tajemnicza, nieuchwytna… i bez głowy. Przez ponad dziewięć lat była nieodłączną częścią ogrodowego krajobrazu. Nie tylko zdobiła przestrzeń — ona ją współtworzyła. Zmieniałam jej kreacje zgodnie z porami roku, nastrojem albo po prostu chwilową weną. Spódnice i suknie powstawały z tego, co rosło pod ręką: z traw, hortensji, ziół i kwiatów. Bywała zwiewna i lekka jak letnia łąka, innym razem ciężka od jesiennych barw. Potrafiła pachnieć miętą, dźwięczeć źdźbłami trawy i szeleścić liśćmi. ...

Zimowe marzenia o wiośnie🌸

Obraz
Za oknem zima. Ogród zmarznięty, cichy i nieruchomy. A ja siedzę w swojej pracowni i myślę o tym, jak będzie wyglądał w tym roku. Postanowiłam, że powstanie ogród cukierkowy. Pełen jasnych kolorów, miękkich różów, delikatnych fioletów..... Taki trochę jak z bajki. Nie mogę się już doczekać wiosny. Tego momentu, kiedy wyjdę na zewnątrz i zacznę sadzić pierwsze rośliny. Kiedy będę siać nasiona z nadzieją, że wszystko pięknie wyrośnie. Czekam na zapach świeżo skoszonej trawy i na widook równych, zadbanych grządek. A potem przyjdzie czas na dekoracje. Ustawię moje damy z gałęzi. Pojawią się wielkie, przerysowane kwiaty, dzwonki i inne ozdoby, które dodadzą ogrodowi lekkości i odrobiny fantazji. Wczoraj, żeby choć trochę przybliżyć tę wiosenną atmosferę, zrobiłam kilka zdjęć. Chciałam pokazać moje postacie z gałęzi — delikatne, ażurowe, już gotowe, by w przyszłości zamieszkać w ogrodzie. Na razie jednak mogę tylko planować i marzyć. Zimą zosta...

Mały strażnik ogrodu i serca

Obraz
Dziś jest Dzień Kota. Choć mojego Kajtka nie ma już obok mnie, wciąż czuję, jakby cichutko przechadzał się po mieszkaniu. Czasem wydaje mi się, że zaraz wskoczy na parapet i będzie obserwował świat za oknem, a wieczorem zwinie się w kłębek tuż obok mnie, mrucząc tak, jak tylko on potrafił. Kajtek odszedł, ale miłość do niego została — spokojna, ciepła i wierna. Uwielbiał ogród. Gdy tylko uchylałam drzwi, z gracją przekraczał próg i ruszał między trawy, jakby to było jego własne, zielone królestwo. Słońce odbijało się w jego oczach, a on z ciekawością obserwował każdy ruch liści i każdy szelest w krzakach. Potrafił godzinami wylegiwać się na ciepłej ziemi, wsłuchany w śpiew ptaków, spokojny i szczęśliwy. Lubił też, gdy robiłam mu zdjęcia. Gdy tylko brałam do ręki aparat albo telefon, jakby wiedział, że to jego moment. Ustawiał się bokiem, przekrzywiał lekko głowę, a w jego spojrzeniu pojawiała się ta szczególna iskra. Naprawdę kochał kamer...

Serca utkane z natury

Obraz
Walentynkowe serduszka od lat są jednym z najbliższych memu sercu motywów moich prac. Tworzę je z najróżniejszych materiałów, w rozmaitych kolorach, fakturach i odsłonach – zawsze jednak z tego, co ofiaruje natura: z darów łąk, ogrodu i leśnych spacerów. Każde z nich jest jak ciche wyznanie – odbicie mojej duszy, a przede wszystkim serca, które raduje się na widok tego, co z tych prostych, naturalnych skarbów potrafi powstać. Bo choć są to tylko rośliny, kwiaty, trawy czy szyszki, w moich dłoniach nabierają innego znaczenia. Stają się symbolem ciepła, wdzięczności i miłości do świata, który mnie otacza. Te naturalne serca mają w sobie niezwykłą moc. Poprawiają nastrój nie tylko mnie, ale i moim bliskim – rodzinie, przyjaciołom, każdemu, kto na nie spojrzy. Wnoszą do domu i ogrodu niepowtarzalny klimat – odrobinę magii, romantyzmu i spokoju. Sprawiają, że przestrzeń st...

Małe cuda codzienności

Obraz
Był rok 2020. Miałam wtedy włosy do ramion, ciemne i gęste, które miękko opadały na ramiona i plecy. W domu panowała spokojna codzienność. Towarzyszyli mi moi wierni przyjaciele: pies Rudy, zawsze czujny i oddany, oraz Kajtek, kot pełen figlarności, który potrafił rozświetlić najbardziej zwyczajny dzień swoją obecnością. To wtedy wpadłam na pomysł stworzenia czegoś wyjątkowego. Wzięłam wierzbowy kapelusz i klej na gorąco, a następnie przyklejałam do niego kwiaty hortensji. Każdy płatek przyklejał się z lekkim oporem, a ja czułam, że zostawiam w tym trochę siebie – spokój, radość i czułość. Praca nad kapeluszem szła powoli, ale sprawiała mi radość. Kiedy był gotowy, patrzyłam na niego z zachwytem. Mały przedmiot, a dawał tyle radości. Zrobiłam też kosz – najpierw z drutu, który nadawał mu kształt, a potem opleciony winobluszczem. Praca wymagała cierpliwości, ale kiedy spojrzałam na gotowy kosz, poczułam dumę. Kosz przetrwał do dziś i wygląda dokładnie...